Skocz do zawartości
extazja

Faceci - pantoflarze

Recommended Posts

panto.jpg

Oczywiście te wyniki są zasługą wielu wieków praktyki w kierowaniu mężczyznami za ich plecami. Z badań belgijskich naukowców wynika, że 90% panów wykonuje to, co chcą ich partnerki, a aż 75% z nich myśli, że to ich własne pomysły.

Wiemy, jak wymusić, żeby on się zachowywał tak, jak my chcemy; wiemy, gdzie ukłuć, a gdzie pogłaskać. Jedną z najbardziej rozpowszechnionych taktyk jest wygląd i emanowanie seksualnością. Drugą jest szantaż emocjonalny.

Naukowcy wyróżniają 3 rodzaje szantażu:

* „sierotka" - biedactwo z łamiącym głosem, łzami w oczach, budzi litość;

* „złośnica" – wyładowuje na mężczyźnie swoje emocje, aż on zmięknie, po drodze facet nasłucha się, jaki jest okropny i niedobry;

* „władczyni" – jest brutalna, wymusza na mężczyźnie pożądane zachowanie, np.: "Śpisz dziś na kanapie!"

Można wyróżnić jeszcze metodę na „słodką idiotkę", kiedy udajemy, że nic nie wiemy, nic nie umiemy i potrzebna jest nam pomoc rycerskiego mężczyzny.

Metody nie są jednak ważne, najważniejszy jest sukces ;)

A do której z trzech kategorii mogłabyś się zaliczyć TY ?

ja jestem niestety * „złośnica" – wyładowuje na mężczyźnie swoje emocje, aż on zmięknie, po drodze facet nasłucha się, jaki jest okropny i niedobry;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
* „złośnica" – wyładowuje na mężczyźnie swoje emocje, aż on zmięknie, po drodze facet nasłucha się, jaki jest okropny i niedobry;

I tutaj nawet nie chodzi o to, że ja chcę coś tym zyskać. Nawet jeśli się zdenerwuję, albo On coś zrobi nie tak, to moje 'delikatne' mówienie nie działa. Stosuję terapię wstrząsową- ostro i dokładnie. On się wtedy oburzy, ale przemyśli. Może i faktycznie to poniekąd szantaż, ale ja tylko mu tłumaczę. [;

Jakoś specjalnie mojego faceta nie muszę szantażować, jedynie w żartach szantażujemy się nawzajem. <:>

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość Amethyst

No właśnie:) Jakie odczucia wzbudzają w Was tacy faceci ? Czy spotkaliście sie z takimi przypadkami?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie lubie takich facetów, ciepłe kluchy. ;D facet to musi być facet, twardy i męski, ale taki, który też potrafi okazywać swoje uczucia. Spotkałam paru takich chłopaków na swojej drodze, nie wielu ale spotkałam. Jakoś mnie tacy nie kręcą, nie mają nic w sobie ciekawego, brak swojego zdania i takiego 'charakterku' tylko podporządkowanie i przytakiwanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To jest poprostu paranoja. Nie rozumiem takich facetów. Jak można dać Sobą tak kierować, swoim życiem, wyborami. Nigdy nie chciałabym mieć takiego faceta który będzie posłuszny jak piesek albo mi albo swojej mamusi. To nie jest materiał na męża.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Spotkalam tylko jednego mamisynka. Taki facet nie nadaje sie do zwiazku. Gdy umowilam sie z nim do kina to pod kinem zadzwonil do mamy i zapytal, ktory z trzech filmow mamy wybrac. Paranoja. Ucieklam z tamtad zanim jeszcze weszlismy do kina.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie wierzę w to, że tylu mężczyzn to pantoflarze, przecież oni potrafią samodzielnie myśleć i podejmować decyzje za siebie. A może mężczyzna w związku lubi robić to, co zaproponuje mu jego kobieta?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie wierzę w to, że tylu mężczyzn to pantoflarze, przecież oni potrafią samodzielnie myśleć i podejmować decyzje za siebie. A może mężczyzna w związku lubi robić to, co zaproponuje mu jego kobieta?

Też tak mówiłam. Sztuką jest zrobić z faceta tofla tak żeby sam o tym nie wiedział. Ale wszystko działa w dwie strony, naprawdę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Podobno cel uświęca środki. Niektóre zrobią wszystko by tylko dopiąć swego, również w miłości nie znają granic i nie mają skrupułów. I nie mówię teraz o jakichś delikatnych sztuczkach, słodkich oczkach. Oczywiście wszystko zależy od człowieka, wiadomo, od tego na ile facet jak w stanie pozwolić kobiecie. Ale co to za facet - pantoflarz. Prawdziwy mężczyzna musi mieć własne zdanie, musi mieć jaja.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nikt nikim nie powinien rządzić w związku, wszystko powinno działać na współpracy jednak czasami sami pchają się pod pantofla. Z mojego doświadczenia wydaje mi się, że Oni potrzebują kogoś kto wciśnie ich pod pantofla, żeby mogli się zacząć buntować, pogadać o tym jakie jesteśmy złe i nie dobre a gdy kobieta proponuje rozejm, wciska się jeszcze głębiej pod, bo tam najcieplej. Samo "pantofel" jakoś tak ostro się przyjęło, jakby kobiety były jakimiś tyranami, które biją, krzyczą, rzucają talerzami i tylko zakazują, kto sobie na to pozwoli ... ale w rzeczywistości nie jest tak strasznie. Czasem jakby się przyjrzeć są różne wersje - damskie i męskie pantofli.

Szanuj i kochaj tego kto robi Ci jedzenie! :letssin:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ostatnio pewien facet, który zna mnie i mojego chłopaka stwierdził, że ja jestem tą osobą rządzącą w związku, jestem kobietą, która musi postawić na swoim. :D Poniekąd.. jest trochę w tym prawdy. Ale to nie oznacza, że robię co chcę z moim facetem. On na całe szczęście też ma swój humorek, umie pokazać pazura, ale często też mi ulega. Jak potrzeba umie też postawić na swoim. (;

Z tych trzech typów jestem raczej złośnicą ;P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nigdy w życiu, żadnego pantoflarza! :D Nie wyobrażam sobie mieć faceta, który podporządkowuje się mnie totalnie. Po pierwsze dlatego, że jestem osobą, która właściwie nie lubi być taką rządzącą, na czele, więc nie czułabym się komfortowo, a po drugie dlatego, że kłótnie w zasadzie są potrzebne, jakieś zadanie jednak mają.

 

Chciałabym mieć partnera, który jest inny, niż ja. Kiedy on miałby zupełnie inny pomysł na rozwiązanie danej sytuacji, niż ja, to dla mnie byłoby to w zasadzie rozwijające, bo mogłabym poznać nową opcję na poradzenie sobie z czymś, lub takich bardziej przyjemnych rzeczy, jak np. poznanie jego świata byłoby dla mnie poszerzaniem własnych horyzontów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×