Jump to content

Fiamma

Użytkownik
  • Content Count

    539
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Fiamma last won the day on December 18 2013

Fiamma had the most liked content!

1 Follower

About Fiamma

  • Rank
    l'ombra del vent
  • Birthday 08/27/1991

Informacje

  • Płeć:
    Kobieta
  • Skąd:
    Al-Andalus

Recent Profile Visitors

1,090 profile views
  1. Racja. Najlepiej byłoby kupić mnóstwo różnego rodzaju warzyw i komponować je sobie na każdy dzień z makaronem czy ryżem oraz sosami. Niestety teraz panuje taki pogląd, że warzywa są "drogie" i "nie dobre" i lepiej kupić gotową tortillę w paczce ;)
  2. Dzieci do 12 roku życia chłoną języki jak gąbka, dlatego moim zdaniem to świetna sprawa by od najmniejszego uczyć je przynajmniej dwóch. Co więcej, dziecko, które do 12 roku życia nauczy się języka będzie tym językiem władało jako ojczystym. Uczenie dzieci poprzez zabawę, tak, by naturalnie używać danego języka to najlepsze, co może być. Zachód już dawno to podchwycił i dlatego powstaje coraz więcej przedszkoli dwujęzycznych. W Hiszpanii jest tendencja aby dzieci wysyłać do przedszkoli np. chińskich, gdzie dzieci porozumiewają się tylko po chińsku, w domu natomiast rozmawiają po hiszpańsku - dzięki temu mają dwa języki ojczyste. Zresztą w Polsce też już chyba zaczyna się to robić coraz bardziej na czasie - przedszkola angielskie lub dwujęzyczne. Mega! Moje dzieci będą natomiast trzyjęzyczne :)
  3. Easy to say, easy to do... Masz sporo racji, ale czy rzeczywiście zwykłe barbarzyństwo to to, czego chcemy dla naszego świata. Zastraszając innych jesteśmy w stanie wszystko osiągnąć, tylko, że strach nie jest dobrą metodą, by podporządkowywać sobie masy, pewnie to wiesz. Mocarstwo oparte na strachu to taki kolos na glinianych nogach, gdzie obywatele będą tylko patrzeli jak się wyzwolić spod opresji. Rosję też to kiedyś spotka.
  4. No właśnie takiej, że ja np. zgodnie z religią nie mogę być w związku z mężczyzną bez ślubu a tym bardziej z nie-muzułmaninem. Nie mogę w pełni obchodzić świąt, nie jestem do końca akceptowana wśród bardziej religijnych sióstr w wierze. Wiele razy już usłyszałam prosto w twarz, że jestem hipokrytką bo jestem z facetem bez ślubu i to z europejczykiem. Nikt mi tego wprost nie powiedział (bo w islamie nie można oceniać żadnego człowieka) ale jestem uważana za nieczystą, wybrakowaną. Boli mnie to, bo chciałabym czuć się dobrze w mojej społeczności, chciałabym być jej częścią a nie mogę, ponieważ dla wielu kobiet-muzułmanek nie szanuję się. Związki bez ślubu nie są w tej religii i kulturze akceptowalne i ja nie czuję się z tym komfortowo/normalnie. Rozmowy na ten temat były, wiele rozmów, z drugiej strony wiem, że nie mam prawa naciskać. Także chociaż psychicznie szanuję to, że on nie wierzy i nie zamierzam go do niczego przekonywać to ciężko mi żyć w takim związku, gdzie nie jestem fair wobec mojego wyznania, nie mogę w spokoju świętować Ramadanu czy szczerze się modlić, ciągle czuję się jak hipokrytka.
  5. Fiamma

    Teściowa

    Nie znam jej aż tak dobrze, ale pierwsze wrażenie zrobiła na mnie świetne i myślę, że jeśli tak będzie nadal to się pokochamy :) Zresztą oboje jego rodzice są fantastyczni, niesamowicie gościnni i bardzo wyrozumiali. Jestem zmuszona z nimi rozmawiać po włosku, bo nie mamy innego "języka wspólnego" i mimo, że mój poziom języka pozostawia bardzo wiele do życzenia to nigdy nie dali mi odczuć, że to jakiś problem, zawsze słuchają mnie z uwagą, pomagają się wysłowić, jak gdzieś braknie mi słowa :P Są niesamowicie gościnni, jak idziemy do nich na obiad to mama gotuje kilka potraw do wyboru, zanim się poznałyśmy to podpytywała mojego co lubię a czego nie i specjalnie dla mnie gotowała inne rzeczy, wyczęstowała mnie ciastami, owocami prosto z drzewa, wyopowiadała wszystkie ciekawe historie rodzinne, pokazała mi zdjęcia z dzieciństwa mojego Andre i nawet podarowała kilka w prezencie. Świetnie czuję się w jej domu, mamy podobne spojrzenie na wiele kwestii. Czuję się bardzo ciepło przyjęta do rodziny. To na pewno też jest spowodowane tym, że Andre jest jej jedynym synem i ma już swoje lata, zresztą mama sama mi mówiła, że chciałabym już wnuki więc na pewno cieszy się, że jej syn jest w poważniejszym związku, który dobrze rokuje na przyszłość i ewentualne dzieci :D A ja też się cieszę, że mam w jego mamie sojuszniczkę ;) Przynajmniej tak było dotąd, mam nadzieję, że nie zapeszę.
  6. Moim zdaniem to w ogóle zlikwidować pojęcie kraju i polityki, pieniądz i władzę, bo to są dwa główne powody tego, że dzisiejszy świat wygląda tak a nie inaczej.
  7. Jak chyba w każdej rodzinie mieliśmy również gorsze momenty, ale ogólnie to myślę, że mamy bardzo dobry kontakt - i z mamą i z tatą. Zawsze mogę z nimi pogadać i wiem, że w miarę możliwości mi pomogą. Problem stanowi to, że mamy zupełnie inne spojrzenie na świat, inaczej patrzymy na wiele spraw i wiem, że pod tym względem nigdy nie dojdziemy do porozumienia, ale wiem też, że zawsze chcą dla mnie jak najlepiej. Są najbliższymi mi osobami, wraz z moim ukochanym, innej rodziny już praktycznie nie mam.
  8. To ja może posłużę się graficzką, którą kiedyś znalazłam na necie. owca 1 : "Ja nie zamierzam głosować na nikogo" owca 2: "Ale wiesz, że później nie będziesz miał prawa narzekać"
  9. Fiamma

    Podróże

    Też słyszałam o źle kończących się historiach autostopowych, więc do tego typu podróżowania się jeszcze nie przekonałam. Bardziej już coś jak bla bla car, bo tam są chociaż jakieś opinie i nie są to ludzie kompletnie przypadkowi:) Ale tyle sposobów na życie ilu ludzi.
  10. Głosowanie nic nie zmienia, zmieniłoby nie głosowanie. To nie ludzie są wadliwi, to sam system demokracji w obecnym wydaniu jest wadliwy - także nie ważne jacy będą kandydaci i jak będą ludzie głosowali, bo to po prostu iluzja. Co to znaczy głosować z rozwagą? To, że się nie głosuje nie znaczy, że się nic nie robi, słońce ;) Kolejny mit jaki panuje w tym kraju. Jak nie głosujesz to siedź cicho, bo nie masz prawa się odzywać. A tak naprawdę ci co najmniej robią to ci co głosują. Żaden problem iść do urny, wrzucić kartkę i uważać, ze jest się zayebistym obywatelem, podczas gdy tak naprawdę napędza się tylko ten teatrzyk, który w żaden sposób nie wpływa pozytywnie na losy kraju. Sztuką jest nie zagłosować i działać w sposób naprawdę efektywny.
  11. Fiamma

    [+18] zołza

    A mi się wydaje, że ludzie próbując się zmienić tracą siebie. Nawet jeśli są nieidealni, nie radzą sobie z pewnymi aspektami życia, chyba najlepiej pozostać po prostu sobą :)
  12. Widać nie ma aż tak wielkiego syfu, by ludzie masowo wychodzili na ulicę. No chyba, że chodzi jednak o mentalność, nie wiem, ciężko mi ocenić. Jedno wiem na pewno - jestem teraz w Polsce bo w Polsce mam szansę "żyć", masz rację, że na marnym poziomie - bo wiecznie jest to odliczanie od pierwszego do pierwszego czy starczy na mieszkanie, na żarcie, na kserówki... nie marząc nawet o tym by coś odłożyć na później czy już w ogóle kosmiczne marzenie by kupić samochód czy jakieś mieszkanie i móc stworzyć rodzinę z moim ukochanym mężczyzną, mieć dzieci... Ale wciąż jest to życie, jest gdzie mieszkać i co jeść, w Hiszpanii jest o WIELE ciężej (na południu to praktycznie sama patologia... aż szkoda o tym pisać, może napiszę kiedyś, na 1000 posta :D), i dlatego z bólem serca ją porzuciłam i przyjechałam mieszkać tutaj, gdzie w porównaniu z tamtym bagnem jest leśna polanka usiana stokrotkami. Naprawdę. W porównaniu z tym co trzeba przeżyć tam i jak trzeba walczyć o każdy dzień to kwestii typu "spóźniający się, śmierdzący autobus" w ogóle nie rozpatruje się w kategorii problemu. Ja ciągle utrzymuję moje stanowisko, że jakieś tam wybory nie zmieniają absolutnie nic, bo są tylko teatrzykiem mającym nam zamydlić oczy - i niestety spełniają swoje zadanie, bo zamydlają bardzo skutecznie.
  13. Masz rację. Ja mimo to myślę, że będę mocno broniła moje dzieci od nadmiernego korzystania z internetu, będę im tak organizowała czas, żeby nie ciągnęło ich aż tak bardzo do tego. W miarę możliwości oczywiście... Rozumiem, że technika w pewnym sensie jest potrzebna ale ja jestem z innej epoki i odrobinę mnie to wszystko przeraża. Będę na gwałt starała się przekonać moje dzieci, że najlepsza rozrywka to bieganie po świeżym powietrzu a nie granie w gry komputerowe.
  14. Fiamma

    Podróże

    Każdy żyje jak chce. Są dwie drogi - nie ryzykować i mieć życie spokojne i stateczne (jednocześnie pozbawione spełniania marzeń i całej tej radości płynącej z samorealizacji) lub ryzykować i wygrać lub przegrać tę samorealizację i marzenia. Ja osobiście staram się osiągnąć coś pośrodku... Nie przeznaczam dużej kasy na podróże (bo nie mam jej w sumie, i tak wydaję tylko na jedzenie i wynajem pokoju) ale też nie pakuję się w wielkie podróże autostopem. Bardziej szukam tanich biletów lotniczych i nocuję gdzieś u znajomych, ale nie u zupełnie obcych osób i nie podróżuję z kimś podejrzanym. Staram się mieć zawsze rękę na pulsie i organizować sobie bezpieczne wyjazdy a jednocześnie bardzo mało kosztowne... Jednocześnie ja też nocuję moich przyjaciół, jeśli ktoś potrzebuje łóżka a mam kawałek miejsca to zawsze można na mnie liczyć, myślę, że karma wraca i tego typu wymiany to fajna sprawa - można sobie pozwiedzać i czuć się bezpiecznie, bo zatrzymujemy się u godnych zaufania osób.
  15. Jeśli jest to używka dla tych, którzy myślą, to jaki jest sens legalizowania jej dla wszystkich? Dla mnie marihuana nie powinna być zalegalizowana. Kiedyś nie miałam zdania, a nawet skłaniałam się bardziej ku "za", aż tak naprawdę lepiej poznałam temat i zobaczyłam jak działa zasada "daj palca to wezmą całą rękę" :) Wszystko kręci się wokół pieniądza, jak coś jest nielegalne to jest większy respekt względem tego, gdyby była legalna to myślę, że wiele miast stoczyłoby się zupełnie i uzależniło swoje życie od sprzedaży marihuany, a dalej prawie na pewno za zielonym poszłyby "twarde" dragi.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.