Jump to content
ExH

Praca prostytutki

Recommended Posts

To pytanie kieruję do kobiet. Mam nadzieje że nikogo nie urażę zakładając taki temat. Otóż chodzi mi o to czy gdybyście nie miały co jeść, lub gdyby wasze dziecko cierpiało z głodu najęły byście się do tego fachu (Jak delikatnie można powiedzieć o puszczaniu się ;D) Czy jednak mimo to jest to poniżej waszej godności?

Share this post


Link to post

dla dziecka, rodziny, gdybym NIE miala innego wyjścia to tak. chociaż może bardziej do "gorącej linii" (czy jak to zwą) ale podjęłabym się... oczywiście gdyby to była ostateczna konieczność.

Share this post


Link to post

Wiem, że jest duże bezrobocie, ciężko znaleźć pracę, a jak już ktoś nie posiada wyższego lub nawet średniego wykształcenia to szansę na znalezienie pracy są małe. Ale w praktyce dużo osób wybrzydza, nie pójdzie do takiej pracy, bo za takie pieniądze nie będzie się męczył, lepiej siedzieć na tyłku w domu przed tv.

Jeśli chodzi o pracę, nie wybrzydzam. Wiadomo, jak wykształcę się to chciałabym bardzo pracować w swoim zawodzie i zarabiać ładne pieniążki, ale czy tak będzie to nie wiem.

Żadna praca nie jest dla mnie hańbą, oprócz.. właśnie bycia prostytutką. Wraz ze staniem się prostytutką, moje życie zmieniło by się o 180%, straciłabym godność i szacunek do siebie.

Wolałabym zapiep*zać jako sprzątaczka, kelnerka za grosze.

Share this post


Link to post

a ja właśnie mówie o przypadku gdyby nawet takiej pracy nie było- a takie sytuacje również się zdarzają. wtedy to cóż, wole dać dziecku jeść niż żeby marniało z głodu.

Share this post


Link to post

Praca zawsze jest, tylko nie zawsze za takie pieniądze za jakie ludzie by chcieli, więc dochodzą do wniosku, że nie ma sensu się za nią brać.

Nie podjęłabym się takiej ''pracy'', nie ma mowy.

Share this post


Link to post

Nie podjęłabym się takiej pracy z wielu względów, ale pomijając już nawet wszelkie moje przekonania... Najwyczajniej bałabym się też złapania jakiegoś syfu od "klienta", poźniej musiałabym "zarabiać" jeszcze więcej, w końcu leki też kosztują, nie wspomnę już o przenoszeniu jakichś chorób na inne osoby, a nawet w najgorszym przypadku... śmierci. Kto wtedy zająłby się dzieckiem dla którego podejmowałabym się tej pracy? Prostytucja to nie tylko seks za pieniądze, ale i ogromne ryzyko. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz, co może ci zrobić, czy cię nie zabije, nie zarazi czymś... Zawsze jest jakieś wyjście, żyjemy w kraju, w którym może i bezrobocie szaleje, ale zawsze są jakieś możliwości.

Share this post


Link to post

Jak już zdecyduję się na dziecko, to tylko w momencie kiedy będzie mnie na to stać. Nie mogę dopuścić, do sytuacji, gdzie dziecko nie będzie miało, co jeść, a już tym bardziej, żeby miało matkę prostytutkę! Nie ma mowy.

Share this post


Link to post
Nie podjęłabym się takiej pracy z wielu względów, ale pomijając już nawet wszelkie moje przekonania... Najwyczajniej bałabym się też złapania jakiegoś syfu od "klienta", poźniej musiałabym "zarabiać" jeszcze więcej, w końcu leki też kosztują, nie wspomnę już o przenoszeniu jakichś chorób na inne osoby, a nawet w najgorszym przypadku... śmierci. Kto wtedy zająłby się dzieckiem dla którego podejmowałabym się tej pracy? Prostytucja to nie tylko seks za pieniądze, ale i ogromne ryzyko. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz, co może ci zrobić, czy cię nie zabije, nie zarazi czymś... Zawsze jest jakieś wyjście, żyjemy w kraju, w którym może i bezrobocie szaleje, ale zawsze są jakieś możliwości.

 

No niestety, bo to bardzo ryzykowna "praca". Wydaje mi się, że ludzie mają głównie obraz prostytutek jako głupich i leniwych panienek, które chcą szybką kasę niewielkim kosztem. A to raczej rzadko tak wygląda, najczęściej są to kobiety w różny sposób skrzywdzone przez życie, które nie widzą na dany moment innego wyjścia. Czasem i pracy przy sprzątaniu ulic nie da się znaleźć, ja np. wiele razy byłam w sytuacji, kiedy nie miałam co włożyć do gara a trzeba było jeszcze zapłacić czynsz, leki... różne myśli wtedy chodzą po głowie i szuka się nawet najbardziej szokujących rozwiązań, byle móc pociągnąć jakoś do przodu. Dlatego myślę, że w pewnym sensie potrafię się zidentyfikować z kobietami, które w ten sposób zarabiają na życie.

 

Zresztą nie oceniam też tych, które robią to z wyboru, nie uważam tego za coś wspaniałego ale to ich tyłek. Zresztą też prostytutka prostytutce nie równa, bo są takie, które nie pójdą z byle kim a starannie wybierają sobie klientów. 

Share this post


Link to post

bo są takie, które nie pójdą z byle kim a starannie wybierają sobie klientów. 

To chyba musi mieć super układy z alfonsem, że się na taką wybredność zgadza xD

Share this post


Link to post
bałabym się też złapania jakiegoś syfu od "klienta"
 

Po to dobrze było by używać prezerwatywę.

Nigdy nie wiesz na kogo trafisz, co może ci zrobić, czy cię nie zabije, nie zarazi czymś.

Jasne.. tylko jakbyś była w sytuacji podbramkowej nie sądzę, że myślałabyś o tej pracy w ten sposób, pewnie wszystkie możliwe negatywne skutki tej pracy gdzieś by Ci umknęły, bo wtedy liczyłoby się np. tylko chore dziecko, które potrzebuje pomocy JUŻ. Bedąc matka kobieta przypuszczam, że jest w stanie wiele zrobić.

 

Nie zmieniło się moje zdanie na ten temat od ostatniego mojego tu postu, nie chciałabym nigdy być prostytutką, nie chciałabym, żeby życie mnie do tego zmusiło.. ale w życiu niestety różnie bywa i nie wszystko możemy przewidzieć..

Share this post


Link to post

To chyba musi mieć super układy z alfonsem, że się na taką wybredność zgadza xD

 

Niekoniecznie musi być jakiś alfons, są takie formy prostytucji jak chociażby sponsoring, gdzie kobieta może się dogadać z kim chce. Lub też prostytuować się "na własną rękę", poprzez ogłoszenia w necie, wtedy jest w stanie choć częściowo sprawdzić tego z kim się spotyka.

Share this post


Link to post

Po to dobrze było by używać prezerwatywę.

Prezerwatywa ochroni przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, choć też nie jest to stuprocentowa ochrona. A przecież można się zarazić czymkolwiek nawet bez kontaktu płciowego, np. całując się, czy poprzez krew, więc to żaden argument.

 

 

 

Wydaje mi się, że ludzie mają głównie obraz prostytutek jako głupich i leniwych panienek, które chcą szybką kasę niewielkim kosztem.

A czy to nie jest tak? To znaczy... Nie mówię, że takie kobiety są leniwe i głupie. Ale kasa jest szybka i w sumie, niewielki jest "koszt" takiej pracy, a duży zarobek. Szkoda, że później psychika wystawia potężny rachunek - no chyba, że ktoś wsiąknie, ale co to za życie...

 

 

 

najczęściej są to kobiety w różny sposób skrzywdzone przez życie, które nie widzą na dany moment innego wyjścia. Czasem i pracy przy sprzątaniu ulic nie da się znaleźć, ja np. wiele razy byłam w sytuacji, kiedy nie miałam co włożyć do gara a trzeba było jeszcze zapłacić czynsz, leki... różne myśli wtedy chodzą po głowie i szuka się nawet najbardziej szokujących rozwiązań, byle móc pociągnąć jakoś do przodu.

Każdy uważa się w jakimś stopniu za osobę "skrzywdzoną" przez życie. Są sytuacje, które nie są wynikiem naszych działań (jak np. nagła choroba), ale nie oszukujmy się - w większości wypadków każdy z nas sam kieruje swoim życiem. Nie wiem jak można doprowadzić się do sytuacji w której ostatecznością jest prostytucja, da się tak w ogóle? Prawda jest taka, że każdy zdrowy człowiek sam decyduje o sobie i swoim losie. Większość alkoholików zaczynała pić, kiedy pojawiały się problemy... czy to coś rozwiązało? Nie, raczej przyniosło jeszcze więcej szkód. Tak samo z prostytucją - można w to wejść i już nigdy więcej się od tego nie uwolnić, warto ryzykować? Mało którą prostytutkę uwolni rycerz na białym koniu (czyt. klient), a pomimo zarobionych pieniędzy, problemy się piętrzą.

 

 

 

Zresztą nie oceniam też tych, które robią to z wyboru, nie uważam tego za coś wspaniałego ale to ich tyłek.

Moim zdaniem mimo wszystko każda prostytutka robi to z wyboru - może do samej prostytucji popchnęły ją sytuacje niezależne od niej, ale gdzieś po drodze na pewno popełniła błędy, które do tego doprowadziły. "Usprawiedliwić" jestem w stanie tylko kobiety, które są autentycznie zmuszane do prostytucji - różne mamy kraje i obyczaje, gdzieniegdzie kobiety faktycznie nie mają wyboru, ale to zupełnie odrębny temat.

 

 

Jasne.. tylko jakbyś była w sytuacji podbramkowej nie sądzę, że myślałabyś o tej pracy w ten sposób, pewnie wszystkie możliwe negatywne skutki tej pracy gdzieś by Ci umknęły, bo wtedy liczyłoby się np. tylko chore dziecko, które potrzebuje pomocy JUŻ. Bedąc matka kobieta przypuszczam, że jest w stanie wiele zrobić.

Wybacz, ale muszę zapytać. Chciałabyś, żeby Twoja mama prostytuowała się, żeby uratować Twoje życie, czy wolałabyś żeby mimo wszystko szukała innych rozwiązań?

Wszystko zależy od systemu wartości. Ja nie zniosłabym myśli, że moja mama zdobywa w ten sposób pieniądze tylko po to żebym żyła. Dlatego nie sądzę bym ja jako matka była gotowa na taki krok. Robiłabym wszystko co w mojej mocy, ale nie posunęłabym się do prostytucji.

Share this post


Link to post

Na pytanie nie odpowiem, bo kierowane jest do kobiet, ale...

No niestety, bo to bardzo ryzykowna "praca". Wydaje mi się, że ludzie mają głównie obraz prostytutek jako głupich i leniwych panienek, które chcą szybką kasę niewielkim kosztem. A to raczej rzadko tak wygląda, najczęściej są to kobiety w różny sposób skrzywdzone przez życie, które nie widzą na dany moment innego wyjścia. Czasem i pracy przy sprzątaniu ulic nie da się znaleźć, ja np. wiele razy byłam w sytuacji, kiedy nie miałam co włożyć do gara a trzeba było jeszcze zapłacić czynsz, leki... różne myśli wtedy chodzą po głowie i szuka się nawet najbardziej szokujących rozwiązań, byle móc pociągnąć jakoś do przodu. Dlatego myślę, że w pewnym sensie potrafię się zidentyfikować z kobietami, które w ten sposób zarabiają na życie.

 

Zresztą nie oceniam też tych, które robią to z wyboru, nie uważam tego za coś wspaniałego ale to ich tyłek. Zresztą też prostytutka prostytutce nie równa, bo są takie, które nie pójdą z byle kim a starannie wybierają sobie klientów. 

 

Czytając ten post odnoszę dziwne wrażenie, że jesteś lub byłaś prostytutką albo masz kogoś bliskiego, kto w ten sposób zarabiał/zarabia.

Mam rację?

Share this post


Link to post
A przecież można się zarazić czymkolwiek nawet bez kontaktu płciowego, np. całując się, czy poprzez krew, więc to żaden argument.

Równie dobrze można się zarazić tak nie będąc prostytutką.. (;

ale gdzieś po drodze na pewno popełniła błędy, które do tego doprowadziły.

Kurde.. jesteśmy tylko ludźmi, każdy z nas popełnia mniejsze lub większe błędy. Są kobiety, które potrzebowały szybkiej kasy i poszły w ten sposób zarabiać, są też kobiety, które zostały oszukane [może i tu zawiniła ich naiwność] i zostały w to wpakowane przez przypadek, a są też takie, które poszły z własnej woli tam, no cóż w dwóch pierwszych przypadkach-jest usprawiedliwienie, w ostatnim niee, ale każdy ma swoje życie, podejmuje decyzje i za nie odpowiada. No cóż z własnej woli nie podjęłabym się takiej pracy.

Chciałabyś, żeby Twoja mama prostytuowała się, żeby uratować Twoje życie, czy wolałabyś żeby mimo wszystko szukała innych rozwiązań?
 

Pewnie nie jest miłym uczuciem świadomość, że rodzona matka została prostytutką, aby ratować nasze życie.. ale jeśli wiedziałabym, że robiła przed tym wszystko, starała się zdobyć w inny sposób te pieniądze to hmm dla mnie to jest usprawiedliwienie. Jeśli wiedziałabym, że moje dziecko umiera, a ratuje je np. bardzo kosztowna operacja i jedyną opcją na zarobienie tych pieniędzy jest prostytucja czuję, że poświęciłabym się, dziecko to dziecko, jeśli się je kocha to jest w stanie się zrobić naprawdę wiele.

Share this post


Link to post
A czy to nie jest tak? To znaczy... Nie mówię, że takie kobiety są leniwe i głupie. Ale kasa jest szybka i w sumie, niewielki jest "koszt" takiej pracy, a duży zarobek. Szkoda, że później psychika wystawia potężny rachunek - no chyba, że ktoś wsiąknie, ale co to za życie...

 

W Barcelonie murzynki za zrobienie laski biorą 20€, a za numerek 50 w porywach do 70, rzeczywiście wielka kasa :)) A co do "kosztów" tej pracy to też się bardzo mylisz. 

 

 

 

A przecież można się zarazić czymkolwiek nawet bez kontaktu płciowego, np. całując się, czy poprzez krew, więc to żaden argument.

 

Prostytutki nie całują swoich klientów... 

 

 

 

Każdy uważa się w jakimś stopniu za osobę "skrzywdzoną" przez życie.

 

 

Ja się nie uważam ;) Zresztą nie chodzi mi o to kto się kim uważa tylko kto kim po prostu jest, a jest mnóstwo kobiet nawet w Europie żyjących na skraju ubóstwa, które nie mają co włożyć do garnka i są tak nieporadne życiowo, że nie znajdują innego wyjścia jak żebrać lub się prostytuować.

 

 

 

które nie są wynikiem naszych działań (jak np. nagła choroba), ale nie oszukujmy się - w większości wypadków każdy z nas sam kieruje swoim życiem

 

Nie każdy jest super obrotny i potrafi sobie znaleźć pracę, nie każdy żyje w Polsce, w której PRACY JEST DUŻO (bardzo dużo w porównaniu z innymi krajami, choćby tymi, które są teraz w kryzysie gdzie nie ma NIC, nie ma etatów przy sprzątaniu ulic, kibli, na kasie w marketach, po prostu nigdzie), nie każdy ma rodzinę, która pomoże w potrzebie...

 

 

 

Nie wiem jak można doprowadzić się do sytuacji w której ostatecznością jest prostytucja, da się tak w ogóle?

 

 

Piszesz tak jakby w Europie czy w ogóle na świecie nie było biedy i miliona innych problemów, które popychają kobiety do prostytucji. To jest temat rzeka.

 

 

 

Prawda jest taka, że każdy zdrowy człowiek sam decyduje o sobie i swoim losie. Większość alkoholików zaczynała pić, kiedy pojawiały się problemy... czy to coś rozwiązało? Nie, raczej przyniosło jeszcze więcej szkód.

 

 

Akurat prostytucja rozwiązuje w pewien sposób problem, a przynajmniej jest sposobem na "przeczekanie", zanim nie znajdzie się innego wyjścia. Dla niektórych jest też jedynym możliwym rozwiązaniem. Tak się dzieje np. w przypadku afrykańskich emigrantek w Hiszpanii. Przyjeżdżają bo przewoźnicy obiecują im tutaj złote góry a jak już dotrą to nie mają nawet legalnego statusu pobytu, żadnego wykształcenia, nie znają języka. Myślą, że w Europie manna spada z nieba a rzeczywistość jest taka, że nikt takiej kobiety nie zatrudni, bo musiałby ją uczyć wszystkiego od zera, podczas gdy w kolejce stoją setki wykształconych, znających języki Hiszpanów chętnych do pracy. Jaka jest tutaj wina takiej kobiety?

 

Luvuu masz fajne, idealistyczne podejście do świata ale niestety nierealne.

 

 

 

Czytając ten post odnoszę dziwne wrażenie, że jesteś lub byłaś prostytutką albo masz kogoś bliskiego, kto w ten sposób zarabiał/zarabia. Mam rację?

 

Huhuhu, qué atrevido! ;) Tylko, ze nie rozmawiamy tutaj o mnie a o prostytucji, kotek :)

 

Mówiłam już, że mieszkałam jakiś czas w syfie, swoje widziałam i przeżyłam. Również różne twarze prostytucji z różnych punktów widzenia, i prostytutek i ich klientów. Część moich znajomych zabawiało się w ten sposób.

Share this post


Link to post

Wiesz co, często nie trzeba kimś czy czymś być by doświadczać tego na co dzień i coś o tym wiedzieć - w ramach sprostowania, bo nie chciałabym, żeby ktoś wysnuł fałszywe wnioski na mój temat...

Share this post


Link to post

Wiesz co, często nie trzeba kimś czy czymś być by doświadczać tego na co dzień i coś o tym wiedzieć - w ramach sprostowania, bo nie chciałabym, żeby ktoś wysnuł fałszywe wnioski na mój temat...

 

Ja tylko zapytałem wprost. Żadnych fałszywych wniosków na pewno nie wyciągnąłem ;)

EOT.

Share this post


Link to post
W Barcelonie murzynki za zrobienie laski biorą 20€, a za numerek 50 w porywach do 70, rzeczywiście wielka kasa :)) A co do "kosztów" tej pracy to też się bardzo mylisz.

Dla kogoś kto jest w ogóle bez środków do życia, to moim zdaniem spora kasa, tym bardziej, że pewnie nie obsługują jednego czy dwóch klientów dziennie. ;) Co do kosztów... skoro masz wiedzę na ten temat/doświadczenie w tej kwestii, to chętnie poczytam, bo w sumie ciekawy temat :)

 

Piszesz tak jakby w Europie czy w ogóle na świecie nie było biedy i miliona innych problemów, które popychają kobiety do prostytucji. To jest temat rzeka.

To najlepiej wszyscy chodźmy się prostytuować, bo do tego zmusza nas dzisiejszy świat?

 

Akurat prostytucja rozwiązuje w pewien sposób problem, a przynajmniej jest sposobem na "przeczekanie", zanim nie znajdzie się innego wyjścia. Dla niektórych jest też jedynym możliwym rozwiązaniem. Tak się dzieje np. w przypadku afrykańskich emigrantek w Hiszpanii. Przyjeżdżają bo przewoźnicy obiecują im tutaj złote góry a jak już dotrą to nie mają nawet legalnego statusu pobytu, żadnego wykształcenia, nie znają języka. Myślą, że w Europie manna spada z nieba a rzeczywistość jest taka, że nikt takiej kobiety nie zatrudni, bo musiałby ją uczyć wszystkiego od zera, podczas gdy w kolejce stoją setki wykształconych, znających języki Hiszpanów chętnych do pracy. Jaka jest tutaj wina takiej kobiety?

Podejrzewam, że problem nie tyczy się tylko afrykańskich emigrantek, a w ogóle emigrantek, czy to w Hiszpanii, czy w Polsce - w końcu najwięcej prostytutek jest zza granicy. Są te "przywiezione siłą", ale i takie, które naiwnie wierzyły, że czeka je tu lepsze życie. Jaka jest tutaj wina takiej kobiety? Naiwność.

 

Luvuu masz fajne, idealistyczne podejście do świata ale niestety nierealne.

Nie powiedziałabym, że idealistyczne, a po prostu inne niż Twoje. Zdaję sobie sprawę, że są problemy na świecie i że niektórzy naprawdę nie mają za co żyć, ale moim zdaniem prostytucja to najgorsze z możliwych rozwiązań. Ja zamiast stanąć na ulicy i uprawiać seks za pieniądze z obleśnymi kolesiami wolałabym chyba nie żyć niż żyć w ten sposób. To nas różni, dlatego choćbyśmy prowadziły milion dyskusji nie dojdziemy w tej kwestii do porozumienia :)

Share this post


Link to post
Dla kogoś kto jest w ogóle bez środków do życia, to moim zdaniem spora kasa, tym bardziej, że pewnie nie obsługują jednego czy dwóch klientów dziennie. Co do kosztów... skoro masz wiedzę na ten temat/doświadczenie w tej kwestii, to chętnie poczytam, bo w sumie ciekawy temat

 

Każdego psychika też inaczej działa, bo niejednej to nie będzie rzeczywiście nic kosztowało ale większość tych tak bardzo zadowolonych prostytutek tylko udaje, że tak im fajnie z tym "zawodem" :) 

 

To najlepiej wszyscy chodźmy się prostytuować, bo do tego zmusza nas dzisiejszy świat?
 

 

To, że istnieje bieda na świecie to nie znaczy, że wszyscy żyjemy w biedzie ;) Większość z nas ma świetne życia i tylko lubi sobie ponarzekać. Pewien odsetek ludzi ma realne problemy i jedni z nich znajdują z nich dobre wyjście a inni są zbyt słabi, czy po prostu leniwi lub wyrachowani. Różne są twarze tak prostytucji jak choćby handlu narkotykami i innych podobnych "zawodów". 

 

Podejrzewam, że problem nie tyczy się tylko afrykańskich emigrantek, a w ogóle emigrantek, czy to w Hiszpanii, czy w Polsce - w końcu najwięcej prostytutek jest zza granicy. Są te "przywiezione siłą", ale i takie, które naiwnie wierzyły, że czeka je tu lepsze życie. Jaka jest tutaj wina takiej kobiety? Naiwność.  

 

Ja bym nie nazwała naiwności winą, no ale cóż, po prostu mamy inne zdanie. 

Ja uważam, że wykorzystywanie czyjejś niewinności w ten sposób to jest największe ohydztwo świata i po prostu żal mi takich dziewczyn. Wiele z takich emigrantek musi wiele przeżyć zanim dotrze do swojego "Eldorado" tylko po to by skończyć tam na ulicy.. To cholernie smutne.

 

Nie powiedziałabym, że idealistyczne, a po prostu inne niż Twoje. Zdaję sobie sprawę, że są problemy na świecie i że niektórzy naprawdę nie mają za co żyć, ale moim zdaniem prostytucja to najgorsze z możliwych rozwiązań. Ja zamiast stanąć na ulicy i uprawiać seks za pieniądze z obleśnymi kolesiami wolałabym chyba nie żyć niż żyć w ten sposób.
 

 

To jest właśnie twój idealizm. Bo tak można sobie tylko gdybać, tak samo jak mówić, że nie wzięłoby się pieniędzy na leczenie od matki, która zarobiła poprzez prostytucję... W ekstremalnych sytuacjach życiowych reagujemy w naprawdę różny i nieprzewidywalny sposób, chcemy przeżyć, bo to instynkt, i wola przeżycia jest silniejsza niż cokolwiek innego, nieraz silniejsza niż moralność. 

Share this post


Link to post
Każdego psychika też inaczej działa, bo niejednej to nie będzie rzeczywiście nic kosztowało ale większość tych tak bardzo zadowolonych prostytutek tylko udaje, że tak im fajnie z tym "zawodem" :)

Nie wiem czy prostytutki są zadowolone, czy nie, ale mówiąc o niewielkich "kosztach" chodziło mi o czystą fizyczność, nie o ich psychikę, bo wiadomo, że jest to duże obciążenie. Ale wciąż interesują mnie te "koszta" o których Ty wspomniałaś, możesz rozwinąć temat? :)

 

 

 

To jest właśnie twój idealizm. Bo tak można sobie tylko gdybać, tak samo jak mówić, że nie wzięłoby się pieniędzy na leczenie od matki, która zarobiła poprzez prostytucję... W ekstremalnych sytuacjach życiowych reagujemy w naprawdę różny i nieprzewidywalny sposób, chcemy przeżyć, bo to instynkt, i wola przeżycia jest silniejsza niż cokolwiek innego, nieraz silniejsza niż moralność.

Mój idealizm albo Twoje zbyt lekkie podejście do poważnego problemu. Opisujesz to wszystko jakbyś sama to przeżyła i gdzieś w głębi próbowała usprawiedliwić samą siebie. Wiadomo, że człowiek w różnych sytuacjach postępuje różnie, nikogo nie osądzam, bo los bywa okrutny, ale podejrzewam, że każdy ma swoje granice, których mimo wszystko nie przekroczy - w moim wypadku jest to prostytucja, choćby dlatego że za bardzo bym się tego bała, pomijając już nawet wszelkie aspekty moralne.

Share this post


Link to post
choćby dlatego że za bardzo bym się tego bała

sama też bym się bała. przeraża mnie samo to środowisko i alfonsi. co innego taka ekskluzywna prostytucja. mimo wszystko mam nadzieję, że nigdy nic mnie nie zmusi do tego żebym się sprzedała. nie będę sypiać z ludźmi za pieniądze.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.