Jump to content
Allah666

Mój mały tomik wierszy

Recommended Posts

Zgnite gody

 

  W każdym zakamarku, pełno ich dookoła

To trupy - wyszły z grobów, wyszły bo coś je woła

Tępa przegnita masa brnie przed siebie

Reszta gdzieś uprawia gody w wielkim gniewie

Nie ludzkie jęki - to głosy zza grobów

Głosy o rozpoczęciu zgnitych godów

Jęki ponad cmentarzem się unoszą

Zgnite członki ku górze się wznoszą

Zgnite gody czas zacząć po trzykroć okupione bólem

Z grobów kolejki równo ustawione jakby sznurem

Martwa masa, jednak czuje zew kopulacji

Martwych godów, nie ludzkich wariacji

Powyginane ciała niechlujnie miłość uprawiają

Kolejne partie spragnionych zza grobów wracają

Świt końcem praktyk wynaturzonych

Nikt nie będzie wiedział o wszystkich onych

W zapomnienie ujdzie, lecz po pełnym pełnym planety obrocie

Gromady trupów będą pieprzyć się przy cmentarnym płocie

 

Podświadomie

 

  Wspominać
myśleć,
to zakazany owoc

Prawdę znać,
jestem na tak...

Nie?

Share this post


Link to post

 Browar, wódka, absynt oraz marihuana
Także zapewnienia; że impreza do rana
Ludzi, sproszonych gości zeszły się tłumy
W kieszeniach portfele a w portfelach gumy
Wszyscy jak jeden mąż zsiedli się społem
Miejsca nikomu nie brakło za stołem
Wcześnie się zaczęło, polewają kielichy
A stoły się gną bo od jedzenia pełne michy
Zabawa trwa, słownictwo jak w rynsztoku
Towarzystwo pijane niczym w amoku
Ludzie się bawią nikt nie wie co los szykuje
Bawią się, nikt złych rzeczy nie oczekuje
Wten drzwi otwarły się z impetem wielkim
Wszedł twór i rzekł "Jam panem wszelkim"
Wielki i postawny twór z innej planety
Szkoda, że złe zamiary miał niestety
Sługów cała zgraja za jego plecami
Która rzecze zajmiemy się wami"
Twór z nikąd wyciągnął broń, pierw spojrzał w podłogę
Następnie człekowi wycelował w głowę
Strzelił, a mózg ścieka po ścianie
W panikę wpadli panowie i panie
Reszta niczym lejąca się woda uciekała
Ucieczka ich priorytetem, na nic innego uwagi nie zwracała
Ja w kredensie schowałem się skrzętnie
I obserwowałem jak ich wybijają doszczętnie
Przerażony nad pojęcie
Wyczekiwałem kiedy skończy się przyjęcie
W ten wyszedłem z swego ukrycia
Sala biała, teraz krwawego pokrycia
Tu czy tam leży czyjaś kończyna
Krew rozsiana jak na łące koniczyna
Niestety też tam byłem
A co widziałem i posłyszałem w te wersy zamieściłem.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.